Blog · SEO

SEO lokalne czy ogólnopolskie? Jak agencje grają zakresem umowy, żeby uzasadnić cenę

SEO lokalne czy ogólnopolskie? Jak agencje grają zakresem umowy, żeby uzasadnić cenę

Kiedy dostajesz dwie oferty na pozycjonowanie — jedną za 900 zł, drugą za 3300 zł — pierwsze pytanie, które pada, to: dlaczego taka różnica? Odpowiedź agencji zwykle brzmi: "bo u nas to zasięg ogólnopolski, a nie lokalny". Problem w tym, że to rozróżnienie jest w praktyce bardzo płynne i część agencji świadomie z tego korzysta.

Zasięg działań — obok wielkości strony, konkurencyjności branży i stanu technicznego witryny — to jeden z czterech głównych czynników wpływających na cenę SEO. Pozycjonowanie lokalne zaczyna się od około 900 zł netto miesięcznie, ogólnopolskie od 1900 do 3300 zł. To legalna i logiczna różnica — problem zaczyna się wtedy, gdy zasięg w umowie nie odpowiada temu, co agencja faktycznie robi.

Skąd bierze się różnica w cenie

Zasięg lokalny i ogólnopolski to nie tylko inna liczba fraz. To zupełnie inny zestaw działań.

Local SEO opiera się głównie na optymalizacji Profilu Firmy w Google, budowie cytowań NAP (nazwa, adres, telefon w spójnej formie w katalogach) i zarządzaniu opiniami. Celem jest Local Pack — trójka wyników nad mapą, do której trafia zdecydowana większość kliknięć z zapytań lokalnych typu "dentysta Gdańsk" czy "hydraulik warszawa mokotów".

SEO ogólnopolskie to zupełnie inny zestaw: optymalizacja techniczna całej witryny, rozbudowa treści na frazy bez geolokalizacji, link building na szerszą skalę i praca na strukturze serwisu obejmującej dużo więcej podstron.

To realnie więcej pracy — stąd wyższa cena. Ale to nie znaczy, że każda faktura na 3000 zł za "SEO ogólnopolskie" faktycznie tę pracę pokrywa.

Gdzie agencje naciągają zakres

Etykieta "ogólnopolskie" bez ogólnopolskiego działania

Najprostszy trik: w umowie widnieje "pozycjonowanie ogólnopolskie", a w praktyce agencja pozycjonuje te same 10-15 fraz, które i tak miałyby sens lokalnie, tylko bez dopisku miasta. Frazy typu "sklep internetowy z butami" formalnie nie mają geolokalizacji, ale jeśli firma realnie dostawia towar tylko w jednym regionie, walka o taką frazę w skali kraju jest kosztowna i często bezcelowa. Klient płaci stawkę "ogólnopolską", a realny efekt biznesowy jest zerowy, bo konkurencja na te frazy jest nieproporcjonalnie duża względem budżetu.

Rozmycie granicy między lokalnym a regionalnym

Drugi trik idzie w drugą stronę: agencja sprzedaje pakiet "lokalny" za niską cenę, ale w praktyce próbuje objąć nim kilka miast lub cały region. W efekcie budżet, który wystarczyłby na solidne Local SEO w jednym mieście, jest rozmyty na kilka lokalizacji i żadna nie dostaje wystarczającej uwagi — a klient płaci za "lokalne", myśląc, że dostaje pełną obsługę jednego punktu.

Duże miasto jako "ogólnopolskie" z automatu

Częsty zabieg: konkurencyjność dużego miasta (Warszawa, Kraków) jest wykorzystywana do uzasadnienia stawki jak za projekt ogólnopolski, mimo że działania są czysto lokalne — czyli GBP, cytowania NAP, opinie. Owszem, lokalne pozycjonowanie w dużym mieście bywa drogie ze względu na konkurencję, ale to wciąż inny zakres pracy niż optymalizacja techniczna i content na skalę kraju. Cena może być zbliżona, ale zakres usług w umowie powinien to odzwierciedlać, a nie chować się pod ogólną nazwą "pozycjonowanie premium".

Mieszanie pakietów bez rozbicia budżetu

Niektóre oferty łączą działania lokalne i ogólnopolskie w jednym pakiecie (np. pozycjonowanie strony + wizytówka Google + link building), co samo w sobie ma sens — te strategie się uzupełniają. Problem pojawia się, gdy umowa nie precyzuje, jaka część budżetu idzie na który obszar. Bez tego nie da się ocenić, czy 2500 zł miesięcznie to sensowna cena za konkretny zakres, czy za dowolnie przesuwane działania w zależności od tego, co akurat łatwiej wykazać w raporcie.

Jak to zweryfikować przed podpisaniem umowy

Zapytaj o konkretną listę działań, nie o nazwę pakietu

Nazwa "SEO ogólnopolskie" nic nie mówi o zakresie. Poproś o rozpisanie: ile fraz, jakie działania techniczne, ile treści miesięcznie, czy jest link building i w jakiej skali. Dobra agencja rozpisze to bez problemu, bo wycena powinna wynikać z audytu i analizy konkurencji, a nie z gotowego cennika.

Sprawdź proporcję budżetu na pracę vs. materiały

W sensownie poprowadzonym SEO około połowa budżetu idzie na materiały (treści, linki), a druga połowa na pracę specjalistów. Jeśli 90% budżetu to wynagrodzenie agencji za "strategię" i "konsultacje", a rzeczywiste działania stanowią margines, to sygnał ostrzegawczy niezależnie od tego, czy pakiet nazywa się lokalny czy ogólnopolski.

Zestaw cenę z realnym zasięgiem geograficznym Twojego biznesu

Jeśli obsługujesz klientów z jednego miasta, a agencja namawia na pakiet ogólnopolski, zapytaj wprost, jaki biznesowy sens ma walka o frazy bez geolokalizacji przy Twoim modelu działania. Czasem to uzasadnione (np. e-commerce z wysyłką ogólnopolską), czasem to po prostu droższy pakiet sprzedany firmie, która realnie potrzebuje tylko dobrej widoczności w Local Pack.

Poproś o rozbicie, jeśli pakiet łączy lokalne i ogólnopolskie

Jeśli oferta miesza wizytówkę Google z pozycjonowaniem strony i linkami, poproś o rozbicie budżetu na komponenty. To pozwala ocenić, czy część lokalna i część ogólnopolska są wycenione proporcjonalnie do pracy, czy jedna z nich jest sztucznie zawyżona, żeby uzasadnić łączną kwotę.

Jak weryfikujemy to w rankingu

W pierwszastrona.io przy ocenie agencji zwracamy uwagę właśnie na zgodność deklarowanego zakresu z realnymi efektami — czy agencja sprzedająca "ogólnopolskie pozycjonowanie" faktycznie pokazuje wzrosty widoczności w skali kraju, a nie tylko w jednym regionie pod inną nazwą. Rozbieżność między nazwą pakietu a realnym zasięgiem działań to jeden z sygnałów, które biorę pod uwagę przy porównywaniu ofert w rankingu.

Podsumowanie

Różnica cenowa między SEO lokalnym i ogólnopolskim jest realna i uzasadniona — to inny zakres pracy, inne narzędzia i inny czas potrzebny na efekty. Problem nie leży w samej różnicy, a w tym, że nazwa pakietu w umowie nie zawsze odpowiada temu, co faktycznie się dzieje. Przed podpisaniem umowy warto zamienić etykietę "lokalne" albo "ogólnopolskie" na konkretną listę działań i budżet rozpisany na komponenty. To jedyny sposób, żeby sprawdzić, czy płacisz za realny zasięg, czy za ładniej brzmiącą nazwę tego samego zakresu prac.